Do modnego messy bun wystarczy elastyczna gumka, kilka wsuwek i prosta technika wyciągania pasm z koka. Taki niedbały kok da się zrobić w kilka minut, a przy dobrym przygotowaniu włosów będzie trzymał się przez cały dzień. Zobacz, jak krok po kroku ułożyć niski, „niegrzeczny” koczek, który wygląda lekko, ale jest stabilny. Przeczytaj instrukcję i przenieś ją na swoje włosy już przy najbliższej okazji.
Co wyróżnia messy bun?
Messy bun to kok, który wygląda tak, jakby powstał od niechcenia – a w rzeczywistości jest zaplanowany i zbudowany warstwa po warstwie. Charakter daje mu efekt koczka messy: świadomie wyciągnięte pasma, delikatna objętość przy nasadzie i brak perfekcyjnie gładkiej powierzchni. W wersji niskiej świetnie odsłania kark i ramiona, przez co pasuje i do swetra, i do sukienki z odkrytymi plecami.
W przeciwieństwie do klasycznego, „balerinowego” koka, tutaj liczy się ruch. Pojedyncze kosmyki mogą lekko odstawać, końcówki mogą być widoczne, a linia przedziałka nie musi być idealnie prosta. Mimo tej swobody baza upięcia powinna być stabilna – od tego zależy trwałość fryzury, szczególnie gdy nosisz ją od rana do wieczora.
Dobry messy bun łączy lekko rozczochrany wygląd z ukrytą w środku, mocno zbudowaną konstrukcją koka.
Dla wielu osób zaskoczeniem bywa to, że najbardziej „niedbałe” koczki zwykle powstają na dobrze przygotowanych i wcześniej podkręconych włosach. To właśnie technika nakręcania włosów decyduje o tym, czy otrzymasz sprężyste pasma, które łatwo ułożyć, czy płaski, szybko opadający kok bez życia.
Jak przygotować włosy pod messy bun?
Dzień wcześniej możesz umyć włosy i wysuszyć je z użyciem produktu zwiększającego objętość. Zbyt śliskie, świeżo umyte pasma słabiej się trzymają, dlatego stylizacja dzień po myciu zwykle wychodzi lepiej. Prawidłowe przygotowanie włosów pod upięcie podnosi komfort pracy i zmniejsza ilość poprawek w ciągu dnia.
Przed samym upięciem dobrze działa lekki puder lub spray teksturyzujący naniesiony u nasady. Daje to przyczepność, której potrzebuje gumka i wsuwki. Na długościach możesz użyć pianki, aby uzyskać bardziej sprężyste fale – będzie to baza pod późniejsze skręcenie i formowanie koka.
Jaką teksturę włosów uzyskać?
Idealna baza pod niski messy kok to włosy lekko pofalowane lub podkręcone, z wyczuwalną strukturą. Na prostych, ciężkich pasmach trudno budować lekkość fryzury, dlatego najpierw wprowadza się skręt. Możesz użyć lokówki, prostownicy lub klasycznych wałków, by uzyskać luźne, nieregularne fale.
W wielu szkoleniach online – na przykład w kursie niski koczek Messy Bun prowadzonym po polsku – sporo czasu poświęca się właśnie na to, jak krok po kroku przygotować pasma przed upięciem. Dobrze skręcone kosmyki nie tylko lepiej wyglądają w kokach, lecz także mniej się puszą przy wyciąganiu pojedynczych włosów wokół twarzy.
Jakie produkty pomagają w stylizacji?
Przy pracy nad messy kokiem przydają się produkty o różnym stopniu utrwalenia, bo każdy z nich pełni inne zadanie. Tekstyryzacja, utrwalenie i wygładzenie końcówek mogą wymagać innych formuł, nawet jeśli działasz na jednej fryzurze. Dla porównania zastosowań możesz zerknąć na prostą tabelę:
|
Produkt |
Główne działanie |
Kiedy użyć |
|
Spray teksturyzujący |
Nadaje chropowatość i objętość |
Przed kręceniem i tuż przed upięciem |
|
Pianka do włosów |
Wzmacnia skręt i unosi nasadę |
Na wilgotne włosy przed suszeniem |
|
Lakier o elastycznym chwycie |
Utrwala, ale pozwala na poprawki |
Na gotowy kok i wyciągnięte pasma |
Przed sięgnięciem po mocny lakier warto sprawdzić, czy włosy nie są już zbyt sztywne po wcześniejszych kosmetykach. Zbyt dużo produktu przy nasadzie utrudni korekty – a przy messy bun często zmieniasz położenie pojedynczych pasemek jeszcze przez kilka minut po upięciu.
Jak krok po kroku zrobić niski koczek Messy Bun?
Niski kok w stylu messy budujesz zwykle na wysokości karku lub nieco powyżej. Cały proces łatwiej prowadzić etapami – od zebrania włosów, przez samo upięcie, po stylizację „niedbałych” szczegółów. Wiele osób nagrywa sobie nawet własny filmik instruktażowy krok po kroku, żeby na spokojnie przeanalizować ułożenie rąk i kierunek skręcania pasm.
Przygotowanie i związanie kucyka
Na początku delikatnie przeczesz włosy dłońmi lub szczotką z naturalnym włosiem. Chodzi o to, by pozbyć się kołtunów, ale nie zgnieść skrętu. Potem zdecyduj, czy chcesz mieć przedziałek pośrodku, z boku, czy całkowicie go zlikwidować – przy messy bun każdy z tych wariantów wygląda inaczej.
Zbierz pasma w niski kucyk nad karkiem i zwiąż cienką, elastyczną gumką. Nie dociągaj jej do oporu, zostaw odrobinę luzu przy nasadzie, żeby później łatwiej było „podnieść” włosy i nadać im objętość. Już na tym etapie możesz palcami lekko popruszać włosami przy skórze głowy, żeby nie przylegały płasko.
Formowanie koka
Gdy masz już kucyk, przejdź do formowania samego koka. Przy ostatnim przeciąganiu włosów przez gumkę zatrzymaj pasma w połowie, tworząc pętlę, a końcówki zostaw wystające w dół lub na bok. Z tej pętli powstanie główna część koczka, a końcówki dadzą efekt „niedopracowania”.
Kolejny krok to przymocowanie pętli wsuwkami do głowy. Wbijaj wsuwki krzyżowo – jedna w prawo, druga w lewo – co poprawia stabilność całej konstrukcji. Jeśli chcesz mocniejszego efektu, możesz podzielić kucyk wcześniej na dwie części i stworzyć dwa mniejsze koczki, które później optycznie połączysz.
Wyciąganie pasm i „bałagan” kontrolowany
Moment wyciągania pasm decyduje o tym, czy messy bun będzie wyglądał stylowo, czy po prostu na niedokończoną fryzurę. Zacznij od delikatnego poluzowania włosów przy nasadzie – palcami wsuwanymi pod włosy, a nie ciągnięciem pojedynczych kosmyków. Dzięki temu uniesiesz linię włosów i zyskasz naturalnie miękki kontur wokół twarzy.
Następnie wyciągnij kilka cienkich pasm przy skroniach, nad uszami i z przodu. Końcówki z koka możesz zostawić luźno lub lekko zawinąć na palcu i podpiąć wsuwką, tak by wystawały w różnych kierunkach. Im lepiej wcześniej opanowałaś technika nakręcania włosów, tym łatwiej będzie zapanować nad kształtem tych pojedynczych loków.
Utrwalenie messy bun
Na koniec spryskaj kok lakierem o elastycznym utrwaleniu z odległości około 20–30 cm. To zabezpieczy trwałość fryzury, ale nie sklei pojedynczych pasm, które mają wyglądać swobodnie. Jeśli widzisz miejsca, które opadają zbyt mocno, podnieś je delikatnie grzebykiem z rzadkimi zębami i dopiero wtedy spryskaj lakierem.
Dobrym trikiem jest też spryskanie lakierem dłoni i przygładzenie nim „baby hair” nad czołem czy przy karku. Daje to efekt kontrolowanego wygładzenia bez usztywniania całej fryzury. Jedno pytanie, które warto sobie zadać przed wyjściem brzmi: czy kok wygląda tak, jakbyś mogła go jeszcze odrobinę poruszyć dłońmi? Jeśli tak – jest wystarczająco „messy”.
Jak trenować messy bun na główce treningowej?
Osoby, które chcą dopracować ruch rąk i szybkość pracy, często sięgają po główkę treningową. Ten rodzaj manekina – używany na kursach fryzjerskich – pozwala ćwiczyć różne warianty messy bun bez obawy o zmęczenie czy podrażnienie skóry głowy klientki. Trening na sztucznych włosach ułatwia też analizę błędów, bo możesz oglądać kok z każdej strony i poprawiać pojedyncze wsuwki.
W strukturę wielu kursów online, takich jak kurs niski koczek Messy Bun, wchodzą wskazówki, jak prowadzić praca na główce i jak przekładać ruchy nauczyciela na własne dłonie. Często dołączony jest filmik instruktażowy krok po kroku, który można pauzować i odtwarzać, dopóki nie zapamiętasz dokładnej sekwencji ruchów.
Jak ustawić główkę treningową?
Stabilne ustawienie manekina jest ważniejsze, niż się wydaje. Jeśli trójnóg lub statyw chwieje się przy każdym ruchu, trudno uzyskać precyzję podziałów i równomierne napięcie gumki. Najlepiej, gdy głowa znajduje się mniej więcej na wysokości klatki piersiowej – wówczas ręce nie męczą się tak szybko i możesz dłużej ćwiczyć.
Przed rozpoczęciem pracy przeczesz włosy na główce i przygotuj je podobnie jak w przypadku realnej osoby. Nawet jeśli włosy na manekinie są syntetyczne, nałożenie odrobiny sprayu teksturyzującego czy pianki pozwoli zbliżyć się do rzeczywistego zachowania pasm. To dobry moment, by poćwiczyć różne warianty przygotowanie włosów pod upięcie i zobaczyć, jak wpływają na ostateczny kształt koka.
Czego uczy trening messy bun?
Regularne ćwiczenie na główce rozwija wyczucie napięcia gumki, ilości wsuwek oraz tego, jak mocno można wyciągnąć pasmo, by nie zniszczyć bazy koczka. Z czasem zaczynasz intuicyjnie czuć, w którym miejscu brakuje objętości, a gdzie kok jest zbyt ciężki. To właśnie ten etap buduje swobodę, dzięki której przy pracy na żywej osobie możesz skupić się bardziej na rysach twarzy i charakterze stylizacji niż na samej technice.
Dobrze jest nagrywać krótkie filmy z własnych ćwiczeń i analizować je jak materiał szkoleniowy. Możesz porównać swoje ruchy z materiałami instruktora z kursu – kadrując ujęcie podobnie jak w nagraniu – i szukać różnic w ułożeniu dłoni czy kierunku skręcania pasm. Z boku często widać rzeczy, których nie czuć w trakcie pracy.
Jak dopasować messy bun do okazji?
Ten sam niski messy kok może wyglądać zupełnie inaczej na spacerze, a inaczej na ślubie. Różnicę budują dodatki, stopień „bałaganu” oraz to, ile skóry głowy widać przy nasadzie. Czy warto mieć jeden uniwersalny schemat i dowolnie go modyfikować? Dla wielu osób to najwygodniejsze rozwiązanie, bo dzięki temu ręce pracują automatycznie, a ty zmieniasz jedynie drobne szczegóły.
W wersji codziennej możesz wyciągnąć więcej pasm przy twarzy, zostawić widoczne końcówki i postawić na mocniej teksturowaną powierzchnię koczka. Na eleganckie wyjście lepiej działa wygładzona nasada, kilka błyszczących wsuwek oraz staranne ułożenie pojedynczych loków. Podobny schemat sprawdza się, gdy przygotowujesz messy bun na sesję zdjęciową – wtedy szczególnie liczy się efekt koczka messy widoczny z profilu i z tyłu głowy.
Dobrze zrobiony, niski messy kok potrafi wytrzymać kilka godzin intensywnego noszenia bez większych poprawek, jeśli konstrukcja w środku jest przemyślana. Ostateczny charakter fryzury zależy wtedy od dwóch rzeczy: tego, jak wcześniej ułożyłaś skręt, oraz od tego, ile „niedbałości” odważysz się dołożyć na samym końcu.