Zawarta w herbacie kofeina zwiększa siłę koncentracji, bystrość umysłu, wyostrza zmysł smaku i zapachu. Pobudza soki trawienne i pomaga organizmowi oczyścić się z trujących toksyn.
Czy picie herbaty może być rytuałem wellness? Czy można je potraktować jako zabieg piękności porównywany do tych, które oferuje się na farmach czy w salonach kosmetycznych? Zdaniem Angielek – jak najbardziej. Maseczki wygładzają nasze zmarszczki, kąpiele błotne ujędrniają skórę, a wizyty w saunie poprawiają krążenie. Picie herbaty z kolei ma ogromny wpływ na nasze piękno wewnętrzne. Nie bez przyczyny chińscy i japońscy uczeni traktują Ceremonię Picia Herbaty jako „kult oparty na adoracji piękna istniejącego pośród przyziemnych realiów codziennej egzystencji”. Dla nich napój ten to połączenie czterech podstawowych wartości: harmonii z ludźmi i przyrodą, szacunku wobec innych, czystości serca i umysłu oraz spokoju. Wellness w całej okazałości. Charles Lamb z kolei, znany brytyjski smakosz herbaty zwykł mówić: „Wiara w herbatę to wielka sztuka zakrywania piękna, by je odkrywać ponownie, i domyślania się, czegoś, czego się nie ma odwagi ujawnić. Jest to subtelna tajemnica śmiania się z samego siebie, dyskretnie, ale serdecznie. Tym samym jest to najdoskonalsza recepta filozofów na wspaniałe samopoczucie”.
Tyle filozofia i poezja. Herbata znalazła jednak zastosowanie również jako składnik kosmetyczny, pomagający w pielęgnowaniu urody. Po zmieszaniu z henną daje piękną, złocistą barwę, bardziej zbliżoną do naturalnego koloru włosów niż sama henna. Poza tym jest też doskonałym środkiem wzmacniającym cebulki włosów i zapobiegającym ich wypadaniu. Wiele Angielek wkłada torebki zaparzonej herbaty na noc do lodówki, a rano na kilka minut kładzie je sobie na powieki. Oczy zdają się być wtedy większe, bardziej wypoczęte i nabierają blasku. Podczas wizyt w saunie z kolei (również w Niemczech i Austrii) ssanie zamrożonej herbaty w kształcie miniaturowych kubeczków na patyku, pozwala łatwiej znosić wysoką temperaturę.
Herbatka po angielsku
Herbata to samo zdrowie. Mówi się, iż cztery filiżanki zielonej herbaty dziennie mogą uchronić przed rakiem skóry. Dodatkowo obniża ona poziom cholesterolu, wzmacnia zęby i kości oraz reguluje procesy trawienne. W Anglii parzy się i pije napój herbaciany bazujący przede wszystkim na czarnych mieszankach południowo-azjatyckich o ostrym, wyraźnym smaku. Najczęściej z dodatkiem mleka lub śmietanki. Słynna „bawarka” jest odżywcza i łatwo przyswajalna przez organizm ludzki – mleko łagodzi bowiem działanie kofeiny i stanowi specyficzną mieszankę leczniczą. Napój taki okazuje się pomocnym środkiem w chorobach nerek, serca, używa się go także przy załamaniu nerwowym.
A jak należy prawidłowo parzyć herbatę według starej, angielskiej receptury? Do osuszonego czajniczka trzeba wsypać jedną łyżeczkę liści na filiżankę wody oraz dodatkowo jeszcze jedną łyżeczkę na czajniczek. Herbatę zalewa się natychmiast wrzątkiem, zawsze dwa razy i pozostawia na pięć minut do naciągnięcia. Podczas zaparzania herbaty przygotowuje się filiżanki, które należy ogrzać i napełnić – według życzenia – odpowiednią ilością mleka. Na końcu nalewa się napar herbaciany. Angielski herbaciany savoir vivre nakazuje zawsze dolewać herbatę do mleka – nigdy odwrotnie, bowiem w przeciwnym razie pogarsza się smak i aromat napoju. Anglicy pijają zazwyczaj herbaty rano po śniadaniu (indyjska Assam, cejlońska lub afrykańska), następnie podczas lunchu i w czasie słynnych "five o'clocków (gatunki lżejsze, czasem z dodatkiem jaśminu lub bergamoty). Latem z kolei decydują się na herbatę z lodem, sokiem cytrynowym, miętą i cukrem.
Będąc w Anglii
Warto zdecydować się nie tylko na popołudniową herbatkę u znajomych, ale raczej na dłuższy pobyt w oryginalnej herbaciarni lub hotelowym salonie herbacianym. Angielski Ritz, słynny z tzw. „herbacianych wariacji” proponuje np. „Tea Afternoon” dla dwojga w cenie 60 funtów, w skład którego wchodzi lekka przekąska (wędzona szynka, gotowany indyk, jajko, ogórek, konfitury truskawkowe domowej roboty) i naturalnie herbatka. Popołudnie takie spędza się w hotelowym Palm Court – luksusowym złoto-białym salonie z kryształowymi żyrandolami. Jeśli ktoś planuje dłuższy pobyt może skorzystać z oferty hotelu Dorchester (cena za suitę ok. 900 funtów), który w 2000 roku został uznany za jeden z bardziej profesjonalnie i stylowo serwujących herbatkę popołudniową (wśród egzotycznej roślinności, delikatnych odcieni brązu i złota). Cena – ok. 30 funtów od osoby. Hotel oferuje dodatkowo pakiet „spa” z masażami, zabiegami pielęgnacyjnymi, programem fitness i sauną.



Gość
Komentarze (4)
Komentarze (4)