Możliwości terapeutyczne toksyny botulinowej odkrył na początku XIX wieku niemiecki lekarz Justyn Kerner. Stwierdził on, że bakterie Clostridium botulinum (jadu kiełbasianego) znakomicie nadają się do leczenia nadpotliwości. Wcześniej nadmierne pocenie leczono chirurgicznie, dzięki Kernerowi wystarczy wstrzyknięcie niewielkiej dawki preparatu (około 50 jednostek), by na 8 miesięcy pozbyć się tej przykrej dolegliwości.
Co ciekawe – do dermatologii estetycznej toksyna botulinowa trafiła z okulistyki, gdzie w latach 80. dwudziestego wieku zaczęto z powodzeniem wykorzystywać ją do leczenia mimowolnych drgań i skurczów mięśni twarzy umiejscowionych wokół oka. Wracając jednak do chirurgi plastycznej – dla lekarzy najważniejsze jest to, że bakterie jadu kiełbasianego rozluźniając mięśnie jednocześnie rozprostowują i wygładzają zmarszczki. Skutki są spektakularne – zastrzyk z botuliny potrafi cofnąć zegar biologiczny o ładnych parę lat.
Co potrafi ta toksyna?
Kojarzona głównie z medycyną estetyczną toksyna jest również niezwykle pożyteczna w leczeniu takich schorzeń, jak zez, kurcz połowiczy twarzy, kurcz powiek, skurcz zwieracza przełyku, a nawet hemoroidy, migrena, nałogowe zgrzytanie zębami czy nadmierna potliwość. Lista zastosowań toksyny botulinowej jest imponująca. Najbardziej widoczne wyniki osiąga się na szyi i twarzy. Szczególnie dobrze radzi sobie botulina z tzw. zmarszczkami dynamicznymi, czyli takimi, które pojawiają się wyłącznie wskutek marszczenia skóry oraz w czasie uśmiechu. Gorzej w przypadku zmarszczek statycznych, czyli powstających w wyniku starzenia się lub różnych uszkodzeń (najczęściej wskutek działania słońca). Wówczas trzeba się liczyć z połowicznym sukcesem: toksyna wygładzi zmarszczki, ale całkowicie ich nie zlikwiduje.
Co warto wiedzieć o toksynie botulinowej?
1. Botoks to trucizna
Bakterie Clostridium Botulinum to regularna trucizna. Jednak podczas zabiegu kosmetycznego wstrzykiwana jest ich minimalna ilość, która nie wywołuje niepożądanych skutków. Jest to około 40-60 jednostek. Substancja działa tylko w maleńkim obszarze, w którym została zaaplikowana. Dlatego nie ma mowy o żadnym zatruciu. Stosowane dawki są bezpieczne dla organizmu.
2. Efekt widać po kilku dniach
Skutki zabiegu widoczne są po 2-3 dniach – w zależności od organizmu i indywidualnych reakcji. Na pełny efekt czeka się zazwyczaj 10 dni. Działanie toksyny zanika po okołu 6 miesiącach. Po tym czasie przeważnie wskazane jest powtórzenie zabiegu. Ale o tym powinien zdecydować lekarz.
3. Można się uodpornić na działanie botoksu
Specjaliści twierdzą, że działanie jadu kiełbasianego jest niezmienne i niezależne od częstotliwości powtarzania zabiegu. Jednak wiele osób, który wstrzykuję botulinę regularnie, mogą zauważyć, że im dłużej korzystają z zabiegów, tym krótszy jest czas ich działania. I coraz częściej korzystają z zabiegów.
4. Wstrzykiwanie botoksu boli czy nie boli?
Ból przy zabiegu da się porównać do ugryzienia komara. Lekarz wprowadza jad w ciało bardzo cienką igłą. Zabieg trwa około 15 minut – w zależności od liczby wkłuć. Szczególnie wrażliwym poleca się krem przeciwbólowy, którym powinno się posmarować miejsce nakłuć około 30 minut przed zabiegiem.
5. Zabieg a efekt maski
Wszystko zależy od stopnia profesjonalizmu osoby, której powierzamy naszą skórę. Jeśli skorzystamy z usług doświadczonego dermatologa czy chirurga plastycznego, nie powinnyśmy się martwić. Niemniej jednak ryzyko wystąpienia takie efektu istnieje.




Komentarze (0)
Komentarze (0)